Raport z oblężonego miasta

Co czas jakiś, pojawiał się na łamach pisma tekst, który traktował o ewolucji gier pod względem coraz to większych wymagań sprzętowych a co za tym idzie, konieczności zmian w sprzęcie graczy. W porównaniu z dniem dzisiejszym, zmiany te można uznać za piorunujące.

Wymagania sprzętowe śrubują coraz bardziej złożone oraz lepsze pod względem graficznym gry (o oprogramowaniu, z racji tematyki witryny nie wspominam). Obecnie sporą część rynku gier wideo stanowią produkcje konsolowe, które w większości wychodzą ponadto na komputery osobiste. Deweloperzy nie śrubują swoich produkcji, ponieważ muszą je dostosować do możliwości konsol – oczywiście do momentu pojawienia się kolejnych generacji maszynek do grania. Dlatego swego rodzaju skok jakościowy pojawia się dopiero po wypuszczeniu nowych konsol. Drugim czynnikiem który blokuje szybszy rozwój gier pod kątem ich wymagań sprzętowych jest ich złożoność. Obecnie stworzenie produkcji od podstaw jest zadaniem bardzo skomplikowanym, a co za tym idzie kosztownym, dlatego też bardzo popularnym rozwiązaniem jest tworzenie gier w oparciu o te samych silniki graficzne. Ten sam silnik – podobne wymagania sprzętowe.

W latach dziewięćdziesiątych wyżej opisane hamulce nie istniały. Kolejne gry prześcigały się w złożoności graficznej, ilości wieloboków, jakości tekstur itd. Z drugiej strony producenci sprzętu dostarczali coraz to nowe rozwiązania, otwierające programistom nowe możliwości w tworzeniu gier. Ten tandem softwarowo – hardwarowy napędzał się nawzajem. Dochodziło do tego, że żeby grać w najnowsze produkcje w wysokich detalach i wysokiej rozdzielczości, trzeba było zmieniać sprzęt praktycznie co roku.

O tym zjawisku oraz o schyłku komputerów 8 bitowych i początkach dominacji PC’ta traktowały felietony „Raport z oblężonego miasta”, które tutaj przytaczamy.

Kolektor

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


osiem − 5 =

*