Card Sharks

Pokój, w którym stał stolik do gry, był przesyco­ny zapachem potu i dymu papierosowego. Pokerowa rozgrywka osiągnęła właś­nie apogeum. Tylko jeden człowiek może wygrać, a trzech pozostałych popełni samobójstwo.

Któryś z graczy spoconą i trzęsącą się ze zdenerwowania ręką wymieniał karty. Powoli odsłaniał kolejne pięć sztywnych kartoników, a wyraz jego twarzy nie zmienił się ani o jotę.

Zimnym i bezwzględnym wzrokiem przyglądał się pozostałym partnerom Oni mieli to już poza sobą i przygotowywali się do ostatecznej licytacji.

Martwą dotąd ciszę zakłócił odgłos wyrywanych czeków i chrzęst stalówek po papierze. Wbrew pozorom najdłuższą czynnością nie było wpisywanie nazwiska wystawiającego czek, ale skreślenie odpowiedniej liczby zer, które i tak wyglądały prawie jak kropki.

Żaden z partnerów nie chciał spasować. Co chwilę ktoś przebijał stawkę, zgłaszając to zachrypiałym i zmęczonym głosem. Szaleństwo trwałoby zapewne jeszcze długo, gdyby nie pokerowe zasady twardo określające limit odzywek. Nastąpił moment przełomowy…

Nie, stanowczo nie polecam tego rodzaju rozrywki. Proponuję zamiast oszukiwania partnerów załadować Card Sharks. Na grę składają się trzy odmiany pokera (oczywiście nie naraz), oczko i kilka innych karcianych gier. Do wyboru masz także sześciu partnerów, którzy są naprawdę bardzo interesujący.

Troje z nich to najwięksi światowi politycy. Potraktowani są dość lekko, z dużym dystansem, co bardzo uatrakcyjnia grę. Okazuje się bowiem, że Pan G. nie umie przeliczyć rubli na dolary i nie wie, która partia jest właścicielem jego pieniędzy. Z kolei Pan R. słucha niewolniczo swojej żony i nie obstawia nigdy według własnego mniemania. Z jego miny wyczytasz jednak wszystko, tak że nawet pomoc pięciu genialnych małżonek na nic by się nie zdała. Dowiadujemy się także, że Pani T. zna cię nie od dzisiaj i przestrzega przed oszukiwaniem. Pozostała trójka to standardowi pokerzyści dla tych, którzy nie lubią wielkiej polityki.

Zasady gry są bardzo proste. Komputer sam analizuje kartę, jaką dostałeś, i ocenia jej wartość. Jeżeli partnerzy spasują, a twoja karta jest nic niewarta, pozostanie ci zrobić to samo. Jeżeli natomiast rozpocznie się licytacja, niezależnie od karty masz wolny wybór. Pamiętaj jednak, że wbrew pozorom czterysta czy pięćset dolarów to wcale nie jest tak dużo pieniędzy i można je bardzo szybko przegrać.

Przed rozdaniem kart każdy z graczy wkłada do puli po jednym dolarze. Następnie można wejść do licytacji BET lub spasować CHECK. Jeżeli już wcześniej ktoś „wszedł” np. za dziesięć dolarów, możesz wtedy zgodzić się na taką stawkę CALL, zwiększyć ją RAISE lub rzucić karty FOLD i zaczekać do następnego rozdania. W grze w oczko zasady te są zachowane, a oprócz tego pojawia się hasło DOUBLE, oznaczające podwojenie stawki, i SPLIT, gdzie dobierasz karty do dwóch układów naraz.

Przy odrobinie szczęścia i talentu ogranie przeciwników nie sprawi ci kłopotu. Szybko dojdziesz do tego, na jakich zasadach opiera się ich licytacja i jaką mogą mieć kartę w zależności od tego, co „krzyczą”. Na szczęście nie trzeba oddawać przegranych pieniędzy, a jeśli nawet, to wtyczkę od zasilacza wyjmuje się bardzo łatwo.

Luke

Opublikowano w czasopiśmie TOP SECRET 1 (1990)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


− dwa = 5

*